Świadectwo Sercańskiego Posłannictwa: Wspomnienie o śp. ks. Franciszku Leżańskim SCJ (1940–2020)

Dnia 15 października 2020 roku w Bełchatowie, w 79. roku życia, odszedł do Pana ks. Franciszek Leżański SCJ – kapłan o wielkim sercu, ceniony misjonarz i pokorny szafarz Bożego Miłosierdzia. Pozostawił po sobie dziedzictwo 61 lat profesji zakonnej oraz 53 lat gorliwej służby kapłańskiej, którą realizował na dwóch kontynentach.

Od Lubonia Wielkiego do serca Afryki

​Ks. Franciszek urodził się 28 października 1940 roku w malowniczej Kasince Małej. To tam kształtowała się jego wiara, która zaprowadziła go do Zgromadzenia Księży Sercanów. Po złożeniu pierwszych ślubów w Pliszczynie (1958) i przyjęciu święceń kapłańskich w Stadnikach (1967), z odwagą odpowiedział na misyjne wezwanie Kościoła.

​Przez 16 lat (1970–1986) pełnił ofiarną posługę w sercu Afryki – w dawnym Zairze (dzisiejszej Demokratycznej Republice Konga). Jako misjonarz nie tylko głosił Ewangelię, ale dzielił z mieszkańcami tamtych ziem trud codzienności, stając się żywym znakiem miłości Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Głosiciel Słowa i Świadek Miłosierdzia

​Po powrocie do Ojczyzny ks. Franciszek włączył się w nurt ewangelizacji kraju. Przez ponad ćwierć wieku (1989–2015) był aktywnym członkiem sercańskiej Grupy Misjonarzy Krajowych, docierając z rekolekcjami i naukami do wielu polskich parafii. Jego posługa duszpasterska objęła również wspólnoty w Grębowie oraz Binczarowej, gdzie zawsze dawał się poznać jako kapłan bliski ludziom i ich sprawom.

Bełchatowski Apostoł Konfesjonału

​Ostatnie lata życia ks. Franciszka nierozerwalnie związały się z Bełchatowem. To tam, najczęściej można było go spotkać w cichej, lecz jakże ważnej posłudze – w konfesjonale przed ołtarzem św. Barbary. Jako doświadczony spowiednik, z cierpliwością i ojcowską troską, jednał wiernych z Bogiem, stając się dla wielu przewodnikiem na drogach duchowego wzrastania.

​Ks. Franciszek Leżański SCJ był uosobieniem sercańskiego charyzmatu – cichym, ofiarnym i całkowicie oddanym Bogu. Wierzymy, że Ten, któremu służył na afrykańskich szlakach i w polskim konfesjonale, przyjął go teraz do radości w swoim Najświętszym Sercu.

​„Dobry bój bojowałem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem...” (2 Tm 4,7)